Produkt ten, przeznaczony zarówno do ciała, jak i do włosów, obiecuje orzeźwiający, cytrusowo-leśny aromat i chwilę przyjemności. Byłam bardzo ciekawa, jak ten zapach będzie rozwijał się na włosach i czy oprócz funkcji zapachowej, mgiełka przyniesie im jakiekolwiek korzyści, zwłaszcza w sezonie grzewczym, gdy są narażone na przesuszenie i elektryzowanie.
Yves Rocher Mgiełka do ciała i włosów leśna mandarynka – pierwsze wrażenia, opakowanie, konsystencja i cena
Mgiełka zamknięta jest w prostej, poręcznej butelce o pojemności 100 ml, wykonanej z plastiku z recyklingu. Wyposażona jest w atomizer, który rozpyla produkt delikatną, szeroką chmurką, co pozwala na równomierną aplikację. Szata graficzna jest typowa dla świątecznych edycji Yves Rocher – minimalistyczna, ale klimatyczna. Cena regularna produktu to 59,90 zł, co jest standardową ceną dla tego typu produktów marki. Formuła oparta jest w 97% na składnikach pochodzenia naturalnego, co jest dużym plusem.
Zapach to połączenie nut leśnych (sosny) i soczystej mandarynki. W mojej opinii dominują nuty cytrusowe – zapach jest świeży, energetyzujący i bardzo przyjemny. Należy jednak zwrócić uwagę na obecność alkoholu w składzie, dlatego zdecydowanie odradzam stosowanie mgiełki na twarz. Na włosy aplikowałam ją z bezpiecznej odległości, omijając skórę głowy, aby jej nie podrażnić.

Jakie efekty ma dać mgiełka do włosów Yves Rocher?
Głównym zadaniem mgiełki jest oczywiście odświeżenie i nadanie włosom oraz ciału pięknego zapachu. To produkt, który ma za zadanie umilić nam dzień i pozwolić na szybkie odświeżenie fryzury bez konieczności jej mycia. Dzięki lekkiej formule nie obciąża włosów ani nie pozostawia na nich lepkiej warstwy.
Jednak to nie wszystko. Formuła mgiełki została wzbogacona o organiczną wodę z chabra bławatka, znaną ze swoich właściwości łagodzących i nawilżających. Dzięki temu produkt ma potencjał, by delikatnie nawilżyć pasma, zapobiec ich puszeniu się i elektryzowaniu, co jest częstym problemem w okresie jesienno-zimowym. To miły dodatek pielęgnacyjny do produktu typowo zapachowego.
Jak używałam świątecznej mgiełki do włosów i ciała?
Mgiełka stała się moim codziennym towarzyszem, zwłaszcza w pracy. Stosowałam ją głównie na suche włosy, zarówno rano, aby nadać im piękny zapach na początek dnia, jak i w ciągu pracy, gdy czułam, że stają się matowe i pozbawione życia z powodu suchego powietrza z klimatyzacji. Na moje włosy sięgające do połowy pleców aplikowałam jednorazowo 4-5 dawek produktu, rozpylając go z odległości około 20 cm.
Produkt natychmiastowo odświeżał fryzurę. Włosy pachniały mandarynką przez dłuższy czas, a zapach był wyczuwalny przy każdym ruchu głową. Co ważne, mgiełka nie sklejała włosów ani ich nie obciążała. Wręcz przeciwnie, stawały się po niej miękkie i przyjemne w dotyku.

Czy mgiełka do włosów Yves Rocher Mgiełka Leśna mandarynka jest warta polecenia?
Zdecydowanie tak. To coś więcej niż tylko produkt zapachowy. Mgiełka realnie wpłynęła na kondycję moich włosów w ciągu dnia. Dzięki zawartości wody z chabra bławatka pasma były lekko nawilżone, a problem puszenia się i elektryzowania został zauważalnie zredukowany. Suche, zmęczone klimatyzacją włosy odzyskiwały miękkość i były przyjemnie poskromione.
Jeśli szukasz produktu, który pięknie pachnie, a przy tym oferuje lekki efekt pielęgnacyjny, ta mgiełka będzie strzałem w dziesiątkę. To idealny produkt do torebki, by w każdej chwili móc odświeżyć fryzurę i poprawić sobie nastrój energetyzującym zapachem. To jeden z tych sezonowych umilaczy, do których z pewnością będę wracać.