Moje nieco zmęczone farbowaniem włosy, choć z natury miękkie i odżywione, od dawna wołały o dawkę spektakularnego połysku. Ten olejek nie tylko spełnił, ale wręcz przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Zapewnia wykończenie jak z salonu fryzjerskiego – włosy stają się sypkie, gładkie i lśniące, a przy tym lekkie i świeże. To kosmetyk luksusowy, którego każda kropla jest warta swojej ceny, a efekty mówią same za siebie.
Olejek nabłyszczający do włosów farbowanych REDKEN Acidic Color Gloss Naked Gloss – pierwsze wrażenia, opakowanie, konsystencja i cena
Produkt otrzymujemy w plastikowym opakowaniu o pojemności 100 ml, schowanym w estetycznym, papierowym kartoniku. Buteleczka wyposażona jest w niezwykle wygodny aplikator w formie pompki, który precyzyjnie dozuje idealną ilość produktu. Na moje długie włosy (do połowy pleców) w zupełności wystarczają 3-4 pompki, co świadczy o niesamowitej wydajności kosmetyku. Cena regularna może wydawać się wysoka – w promocji udało mi się go kupić za około 160 złotych – jednak biorąc pod uwagę jakość i fakt, na jak długo wystarczy, jest to inwestycja w piękno włosów.
Już po pierwszym użyciu zachwycił mnie jego zmysłowy, owocowo-kwiatowy zapach, który subtelnie utrzymuje się na włosach. Konsystencja jest lekka, jedwabista i absolutnie nietłusta. To właśnie ta wegańska formuła skusiła mnie najbardziej – możliwość aplikacji na suche włosy bez spłukiwania to ogromna wygoda. Moje włosy potrzebowały ratunku w postaci blasku i ten olejek wydawał się idealną odpowiedzią na ich potrzeby.

Jakie efekty ma dać olejek nabłyszczający do włosów farbowanych REDKEN?
Sekretem skuteczności olejku jest jego zaawansowana formuła, która łączy w sobie bogactwo naturalnych składników z innowacyjną technologią. Formuła została wzbogacona o olejek morelowy oraz trójglicerydy, które intensywnie odżywiają i nawilżają włosy. Zawarte w nim nasycone kwasy tłuszczowe i omega-9 wzmacniają strukturę włosa od wewnątrz. Kluczowy jest tu jednak kompleks nabłyszczający (18%) z aminokwasami, który działa na powierzchni włosa, wygładzając jego łuski i tworząc lustrzany połysk.
Co wyróżnia ten produkt, to lżejsza formuła z silikonami o niskiej lepkości. Dzięki temu olejek nie pozostawia na włosach tłustej, obciążającej warstwy, a jedynie niewyczuwalny film ochronny. Jego zadaniem jest nie tylko nadanie spektakularnego blasku, ale również ochrona koloru przed blaknięciem, dogłębne nawilżenie, wygładzenie puszących się pasm oraz zapewnienie termoochrony podczas stylizacji.

Jak używałam olejku nabłyszczającego REDKEN Acidic Color Gloss Naked Gloss?
Olejek REDKEN jest niezwykle wszechstronny, ponieważ można go stosować zarówno na wilgotne, jak i na suche włosy. Ja najczęściej wybierałam aplikację na lekko osuszone ręcznikiem włosy, tuż przed suszeniem. Rozprowadzałam 3-4 porcje produktu w dłoniach, a następnie równomiernie nakładałam go na włosy, koncentrując się na długościach i końcówkach – mniej więcej od linii szyi w dół. Celowo omijałam skórę głowy, aby uniknąć jej obciążenia i zachować naturalną objętość u nasady.
Produkt jest kuracją bez spłukiwania, co jest ogromnym ułatwieniem. Po nałożeniu olejku delikatnie podsuszałam włosy suszarką. Ogromną zaletą jest to, że olejek ma właściwości termoochronne i chroni włosy przed temperaturą sięgającą nawet 230°C. Dzięki temu stylizacja staje się nie tylko efektywniejsza, ale i bezpieczniejsza dla kondycji moich farbowanych pasm. Włosy po wysuszeniu były idealnie gładkie i gotowe do dalszej stylizacji lub pozostawienia w naturalnej formie.

Czy olejek nabłyszczający do włosów farbowanych REDKEN jest warty polecenia?
Bez wahania – tak! Ten produkt to prawdziwy game-changer w pielęgnacji włosów farbowanych. Efekty, jakie uzyskałam, są spektakularne. Kolor moich włosów stał się wyraźnie podkreślony, głębszy i co najważniejsze – jego trwałość została przedłużona. Włosy są niewiarygodnie mięciutkie, nawilżone i bardzo przyjemne w dotyku. Olejek perfekcyjnie wygładza pojedyncze, odstające włoski, dając kontrolę nad fryzurą i sprawiając, że wygląda ona jak po wyjściu z profesjonalnego salonu.
Najbardziej zachwycił mnie jednak efekt lustrzanej tafli – jest to idealny produkt do uzyskania modnego „glass hair”. Co kluczowe, nie zostawia przy tym tłustego filmu i nie powoduje szybszego przetłuszczania się włosów. To kosmetyk, który łączy w sobie wszystko, czego można oczekiwać od produktu premium: nawilżenie, połysk, miękkość, ochronę koloru i termoochronę. Dodatkowy atut to zmysłowy zapach i eleganckie opakowanie. Polecam go z całego serca wszystkim, którzy pragną wydobyć ze swoich farbowanych włosów maksymalny blask i zapewnić im luksusową pielęgnację.